wtorek, 20 maja 2014

Jak zaczęła się moja przygoda z haftem krzyżykowym

Moja przygoda z haftem krzyżykowym zaczęła się 11 lat temu.  W związku z tym, że zostałam zwolniona z pracy miałam dużo wolnego czasu. Trzeba było znależć sobie jakieś ciekawe zajęcie.   W tym okresie dostałam od przyjaciółki Eli obrazek wyszyty haftem krzyżykowym. Bardzo mi się spodobał. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o hafcie krzyżykowym. Zaczęłam przeglądać strony w internecie, nawiązywać znajomości z hafciarkami i wyszywać :)

Była okazja do stworzenia metryczki dla Synka moich Przyjaciół. Skorzystałam ze wzoru :

"Welcome Baby"   Ellen Maurer-Stroh,
70 w x 51 h krzyżyków
16 kolorów


Nie wiedziałam wtedy jeszcze , jak ważne jest prawidłowe dobranie kolorów. Wyszywałam muliną jaką miałam pod ręką , czyli Ariadną, a wzór był opracowany na nici DMC. Pewnie dziś powstała by dużo ładniejsza pamiątka, ale to był mój początek.
Nie wyszyłam też napisu , bo nie umiałam, ale mimo to jestem dumna z mojej pierwszej pracy, bo do dziś stoi na kominku Przyjaciół :) 

Ta zabawa z muliną pokazała mi jak ważne jest , by kolory wybierać zgodnie z opisem ze schematu. Poszłam do pasmanterii i kupiłam mulinę DMC, której jestem wierna do dziś i nie zamieniłabym jej na żadną inną :)

Zabrałam się za wyszywanie kolejnego obrazka , ale o tym już w następnym poście :)
Zapraszam :)

P.S. - przepraszam za jakość zdjęcia, ale 11 lat temu nie posiadałam lepszego sprzętu fotograficznego :) 
















35 komentarzy:

  1. Oj czy ja wiem, czy zawsze trzeba trzymac sie legendy? :D :D u mnie powstal tylko jeden hafcik z prawidlowymi numerkami!! drugi jest w trakcie.... :) Uwielbiam szalec z kolorami!! I haftuje wszystkim! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w tej kwestii jestem zasadnicza - lubię wyszywać jak nakazują :)

      Usuń
  2. Miłość od pierwszego wejrzenia :) Ja też najchętniej wyszywam muliną DMC.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też zaczynałam od Ariadny :) I przeważnie sama dobierałam kolorki ;) Ja swoją przygodę z haftem zaczęłam jakieś 15 lat temu i dłubałam co wszystkim co miałam pod ręką, dopiero po paru latach odkryłam DMC i tak zostao do dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ech, wspomnienia... zainspirowałaś mnie do nowej notki na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że jako początkująca blogerka dałam Wam nowy temat na posty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja wierna do dziś Ariadnie, choć kilka obrazów DMC haftowałam...
    Zaczynałam też jakieś 15 lat temu... szkoda że w zasadzie nie mam ani jednego zdjęcia prac z tamtych czasów...
    A metryczka świetnie wyszła, a najważniejsze że spodobała się obdarowanym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to przy większosci z Was to "młoda" hafciarka jestem ;) Zaczęłam trzy lata temu (w czerwcu-lipcu mam rocznicę ;)) z nudów. Jak się siedzi z dwójką małych dzieci w domu to człowiek może się nabawić depresyjnych myśli o własnym ja... Postanwiłam to zmienić, a że moja koleżanka haftowała już jakiś czas to podłapałam od niej tą piękną pasję. Teraz moje życie jest wielobarwne jak paleta DMC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - aż nie mogę uwierzyć , że tylko 3 lata . Masz zdolne rączki! Uwielbiam oglądać Twoje prace. A na rocznicę coś specjalnego planujesz?

      Usuń
  8. Witaj Agnieszko w blogowym świecie :) Też uwielbiam mulinę DMC,właśnie pisałam posta o jej przechowywaniu.Również jestem dumna z mojej pierwszej pracy.Oczywiście dodaję do obserwowanych.Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Poczytałam, pewnie też kiedyś o tym napiszę - porządek w mulinach do podstawa.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Ja też zamieniłam Ariadnę na DMC ;)

    Muszę kiedyś przy okazji wizyty w Polsce odszukać moje pierwsze prace-ciekawe czy jeszcze gdzieś są w moim rodzinnym domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No dobra, a jak stwierdzić, w przypadku haftów licznych, dla którego rodzaju/producenta muliny wzór jest dedykowany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyszywam tylko wzory liczone i zawsze w schemacie mam podane jakiej muliny użyć. Zazwyczaj korzystam tylko z wzorów na DMC , bo zamieniać np. z Anchor na DMC nie lubię.

      Usuń
  11. Dzięki Twojemu postowi cofnęłam się w czasie i przypomniałam sobie jak to było z początkami xxx ;) Moje początki to małe obrazki na kanwie drukowanej-koszmar.Chyba nie byłabym w stanie ich upublicznić :D
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dzięki mojemu postowi ożyły wspomnienia. Nigdy w życiu nie korzystałam z kanwy drukowanej, bo słyszałam o niej tylko złe opinie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Muszę i u siebie napisać o początkach :) Dziękuję za inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę lat już wyszywasz :) Moją pierwszą pracą krzyżykową był kwiat jabłoni z HP. Nie wiedziałam jeszcze wtedy jak się wyszywa i iloma nićmi. Więc najpierw było pełne pasemko muliny, później stwierdziłam, że za grubo i podzieliłam je na pół - tak ten haft wyglądał (połowa 6 nitkami muliny a druga połowa 3) a jeszcze wyszywałam na polskiej kanwie chyba 11ct :/ Teraz poniżej18ct nie schodzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Początki są ciekawe, a i my się przy tym uczymy. Ja zaczynałam na 14, a teraz już tylko 18. Chciałbym spróbować na 20 i na lnie :-)
    A teraz przyszedł mi do głowy pomysł na nowy hafcik <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj na lnie!!!!! Nie taki straszny jak się wydaje. Kup Belfast, albo len obrazkowy. A haft o niebo lepiej wygląda :)

      Usuń
    2. Kiedyś na pewno spróbuję :)

      Usuń
  15. Ja też od niedawna haftuję (2,5 roku chyba?) I cieszę się ze już oświecona wiedzą z internetu od razu od dmc zaczynałam, bo już planowałam stare nitki Adriadny,. Ale na kanwę się nacięłam raz :D myślałam, że każda Aida jest od dmc, u kupiłam polskiego szmatławca nie trzymającego wymiarów :D

    Kolorów też nie lubię sama zamieniać, jeżeli już to w malutkich obrazkach. Ale taka operacja zajmuje pół dnia :/

    Pozdrawiam
    Emila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię zmieniać kolorów, dlatego wierna marce DMC szukam tylko takich schematów.

      Usuń
  16. Agnieszko, witaj w blogowym świecie :) Fajnie, że i ty tu jesteś.
    Twój wpis z kolei skłania do refleksji nad własnymi początkami. Wydaje się to tak dawno...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Monia, że do mnie wpadłas :)

      Usuń
  17. Witaj w blogosferze!
    Ja najczęściej wyszywam kolorami wg przepisu "widzi mi się" , co czasami skutkuje niestety pruciem, ale takie są skutki tego przepisu :))
    A co do początków haftowania, to wstyd się przyznać, bo było to ponad ćwierć wieku temu, z ogromnymi przerwami na wychowanie dzieci, teraz wróciłam do haftu i od co najmniej 7 lat jestem mu wierna :))))
    Pozdrawiam
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki wstyd? Na pewno na przestrzeni czasu doswiadczylas, że i haft krzyżykowy się rozwija. Miło mi Cię gościć na moim blogu :)

      Usuń
  18. Tak, jak Zimna, chyba nigdy nie wyszyłam obrazka od A do Z wg schematu. A to zmieniam ilość nici, a to kolory, a to dorabiam krzyżyki, albo ujmuję, albo robię coś tylko półkrzyżykami. A schematy wymyślone na DMC wcale nie są takie niezawodne, wiele razy się nacięłam, widząc co "projektanci" zaproponowali. I jeszcze - zaproponowana paleta kolorów, to tylko opcja a nie bezwzględne wytyczne...Wolę być twórcza chociaż w tym małym ułamku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja miłe panie zaczynałam na szarym płótnie , a że kanwa istnieje to nie miałam zielonego pojęcia, a nitki to prułam stare swetry . pół miasta zachwycało się moimi obrazami a dzisiaj jak patrzę na nie bo wiszą u znajomych do dzisiaj to jeden wielki .....koszmar

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.
Pozdrawiam :)